Obecnie stoję przed wyborem rozsądek vs marzenia.
To były ciche plany i raczej znała je ekipa z Łodzkiego, chciałem najpierw wsadzić silnik z FTO. Później zmieniłem zdanie bo jednak zawsze zostałby to przedni napęd. Od miesięcy szukałem taniego rozbitka evo by zaryzykować przekładkę. Miałbym wsparcie naszej Łódzkiej ekipy oraz chłopaków z Street-terror JDM. A tam to już mega magicy są jak znany w Łódzkim WróbelGarage i ich CRX na kompresorach oraz projekty w jakich brali udział.
Jednak hamuje mnie trudność zdobycia evo dawcy w ludzkich pieniądzach, oraz b.duże ryzyko niedokończenia projektu z uwagi na to że moja wiedza nie jest na poziomie samodzielnego swap napędów w CJ. Gdzie w PL nikt tego jeszcze nie robił a przynajmniej nie na Coltmanii.
Szukając evo przypadkiem trafiłem na tego Starion-a
http://www.ebay.pl/itm/Mitsubishi-Stari ... 42c&_uhb=1
Ruszyłem, poczytałem w necie chciałem wersje z początku produkcji z 4g63t o mocy 170km którą łatwo podnieść. Silnik zna chyba każdy kto interesuje się mitsu, dodając do tego tylni napęd daje to super połączenie. A ja miałbym coś ciekawego rozwojowego przy czym mogę całe życie się bawić i grzebać. Jednak zderzenie z dostępnością cześć nadwozia wnętrza itp mnie przeraziła. Taki samochód można rozwijać ale na rynkach gdzie był Conquest brat blizniak Starion-a. Znowu trzeba mierzyć siły na zamiary. A to auto ma mi dawać frajdę z jazdy a nie stać jako eksponat w garażu.
Tak dotarłem a w sumie wróciłem do marzeń z dzieciństwa "miatkołak" zawsze kochałem małe zwinne samochodziki. Mazda Mx-5 miata, łatwo dostępna na naszym rynku i europie, dużo części i pomocy technicznej (mocny klub mx5). Rozpocząłem już poszukiwania Miatkołaka w wersji "NA" tylko ta pierwsza generacja mnie interesuje bo cholernie mi się podoba. Zadbany wygląda tak:
To auto jest piękne nawet w serii, byle tylko jakiś znośny kolor.
Rozmawiamy już z tydzień razem z Aleksą na ten temat, mamy w domu razem 4samochody na dwie osoby.
Ogarniętego pewnego Colta, Modusa Oli, Służbowe Grande punto oraz niedawno odkupiłem od rodziców za kilka zł cienkiego 900. Też bardzo zadbany jak na cienkiego a będzie służył jako auto na mega zimy i dalej jak do tej pory "brudnej roboty" w rodzinie. Dostał bym za niego i tak groszaki, a że mam garaż na kilka samochodów to niech stoi, 300zł rocznie to nie koszt za opłaty a nie niszczy się innych samochodów.
Tak więc jako że na co dzień śmigam i tak Grande Punto a nie coltem, jego odpalam na weekend albo zloty. To myślę że mogę sobie pozwolić na Miatkę. Problem największy jest w ryzyku zmiany samochodu w jakiej finalnie okaże się kondycji Mx5, ryzyko zawsze jest a widzę jak cierpi np. nasz kolega Snajper. A do cholery moj colt jest w mega stanie jak na taki stary samochód, dosłownie nic mu nie dolega, jestem go tak pewien że mogę wsiadać i jechać zwiedzać Europę już jutro bez strachu, szybciej coś by padło w Punto z 2008r niż w mojej CJ.
Iść w stronę marzeń i ryzyka że nowa zabawka okaże się gratem, czy trzymać colta którego już nie będę rozwijał bo swap na galanty czy MSX mnie nei interesują bo to nie AWD ani RWD.
Miatka jest bardzo rozwojowa, ale na początku wystarczyłoby mi seria nawet 1,6 to i tak mega lata a mało ustępuje ciężkiemu do zdobycia zadbanemu 1,8. Z czasem jak nauczyłbym się dobrze jeździć to wpadłoby turbo które oba silniki dobrze znoszą, a do 1,6 tańsze graty zawsze w razie jakiegoś uszkodzenia silnika. Dla nich Hardtopy, rollbary oraz szpery są dostępne jak u nas lotka do CJ z sporta. Chcesz to poszukasz i będziesz miał ale nie każdy to ma.
Konstrukcyjnie auto jak to Japończyk z tamtych lat. Maksymalnie prosty i niezawodny.
Tak jak napisałem stoje (a nawet stoimy razem z Ola) przed dylematem, trzymać pewne ładne auto które posłuży nam pewnie juz na zawsze albo iść w kierunku ryzyka i marzeń. Nie sądzę bym dorwał miatkołaka w az takim dobrym stanie.
I co tu robić




















