Panowie, od pewnego czasu zastanawia mnie co daje mi takiego kopa na siłowni. Wytłumaczę kiedy to się dzieje.
Otóż np dzisiaj poszedłem na siłownię z zamiarem zrobienia doje**** treningu (teraz tylko takie robię ). Plecy + triceps. Zacząłem od pleców. Pierwsza seria, druga seria, trzecia. Przy drugim ćwiczeniu już czułem, że jest pyta i nie mam sił. Co raz bardziej się jednak rozkręcałem i jak dosłownie serię wcześniej ledwo co zrobiłem jedno ćwiczenie pleców np 3 klockami 10 powtórzeń, to w następnej serii złapałem jakiegoś boosta (tj nie "jakiegoś" a takiego właśnie łapię jak robię dorypany trening) i np obciążeniem 4 klocków zrobiłem 12 powtórzeń na lajcie.
Miewacie coś takiego? Że gdzieś w 1/3 treningu dopiero łapiecie takiego powera, że możecie góry przenosić .
Dodam, że generalnie trenuję tak, że na każde ćwiczenie spędzam 4 serie w tym 2 serie lekkim ciężarem (i np 15-20 powtórzeń "z wyczuciem", czyli technicznie), a 2 serie dorzucam jakiś średni ciężar i robię już np 10-12 powtórzeń, a na ostatnią serię rzucam już więcej i robię 6-8 powtórzeń. Ponadto robię tak, że odkładam np hantle, idę do butelki, łykam trochę wody, zakręcam i od razu idę na kolejną serię. Więc mija może 30-50sekund między seriami.
I jeszcze - robię też takie cykle, że robię np 1. serię ćwiczenia na plecy i od razu po tej serii idę robić 1. serię tricepsa - łyk wody (czyli 30-50s przerwy) i dalej to samo tak 4 krotnie.
Generalnie dość szybko ćwiczę i np jak faktycznie nie mam sił, to 6 ćwiczeń (2 partie) po 3 serie potrafię zrobić w dosłownie 30-40min (tak ćwiczyłem wcześniej, teraz robię 4 ćwiczenia po 4 serie na daną partię).
Reasumując - co uwalniamy do organizmu podczas dobrego treningu, gdzie krople potu gilgoczą nam łydki, a ręce się świecą
Powoli robi się nieźle ale na bank nie umiesz fotek robić no i fajne szczoty
Ja przytyłem przed zlotem tam miałem ok 10% smalcu i teraz spada sobie powoli obecnie coś koło 8,5% wina tego że od ok miesiąca mam poważne problemy z kolanami a dokładniej więzadłami krzyżowymi, ale już wychodzę na prostą Jak nie przytyje na urlopie to na koniec miesiąca będzie mega forma.
Jak dla mnie spoko, ale nie jakoś porywająco. Widziałem lepsze figury. Szacunek na pewno za to, że mimo upośledzenia nóg koleś zajął się tą dziedziną kulturystyki/sportu. Oglądając ten film taka mnie myśl przeszła, że gdyby mnie coś takiego spotkało, to rozbudowanie ramion i górnych partii mięśni to chyba jedyny rozsądny wybór, żeby ludzie na Ciebie nie patrzyli jak na ofiarę losu, a jak na zwykłego gościa z zajebistą pasją.
I jeszcze props za to, że filmik jest ciągły i trwa 5 min. Tutaj widać przynajmniej jak bardzo ten sport męczy.
Mie lato nie zniechęca do sportu tylko meczę się z bólem łydek prawdopodobnie to "shin splints" Przez ten uraz biegam w kratkę, tj kilka dni pobiegam i później muszę robić przynajmniej tydzień przerwy, bo ból po paru km jest nie do wytrzymania Ponadto trochę pływam i wczoraj zrobiłem sobie lekki trening obwodowy na świeżym powietrzu i dziś mam zakwasy
"Bo jak słusznie zauważył Pan Oberleutnant, najbardziej zawsze wyróżnia się idiota"
Po odpoczynku ból przechodzi, ale po paru treningach wraca. Jak zaczynałem swoją przygodę z bieganiem to bolało mnie z przodu na piszczeli i dosłownie jeden trening wzmacniający mięśnie pomógł. Teraz męczy mnie ból w miejscu jakby mad kostką a pod łydką ( według obrazka posterior) na obu nogach ale podobno to jest to samo co wcześniej, czyli za słabe mięśnie w porównaniu do reszty i jest to częste u biegaczy. Staram się wzmacniać te miejsca wykonując ćwiczenia http://bieganie.pl/?cat=25&id=939&show=1 ale podobno wymaga to czasu. Kiedy za oknem taka pogoda to strasznie ciężko mi przychodzi "nie bieganie" i moje uzależnienie jest za silne, a jak mam iść do lekarza to mnie dosłownie skręca. Gdy walczyłem z kolanem to co lekarz to inna diagnoza, a jeden "magik" mi powiedział: "jak cię boli to nie biegaj" i się całkowicie zraziłem do speców z NFZ, a na wizytę prywatnie obecnie nie mogę sobie pozwolić
"Bo jak słusznie zauważył Pan Oberleutnant, najbardziej zawsze wyróżnia się idiota"
@Spam Posłuchałem twojej rady i odpuściłem bieganie, już mnie nic nie boli, ale jeszcze parę dni się wstrzymam, w poniedziałek lub wtorek planuję ruszyć tyłek. Od pewnego czasu 3-4 razy w tygodniu wzmacniam te bolące mięśnie i mam nadzieję że będzie dobrze.
"Bo jak słusznie zauważył Pan Oberleutnant, najbardziej zawsze wyróżnia się idiota"