1. Nie wiem czy trzeba ale u siebie podnosłem cały przód auta na kobyłki, stwierdziłem że łatwiej będzie opuścić sanki
2. Odkręcamy wszystkie elementy zaznaczone kółkami na skanie

- 2 śruby trzymające z przodu belkę pod silnikiem - na zielono - klucz 17
- 4 śruby przy tylnych gumach wachacza (po 2 śruby na strone) - na granatowo - klucz 17
- 2 śruby trzymające całość z podłużnicami (po 1 na strone) - na pomarańczowo - klucz 17; o ile ze śrubami zaznaczonymi na zielono i granatowo nie ma problemu z dostępem bo wszystko jest na wierzchu to do tych śrub trzeba mieć nasadkę z przedłużką - śruby są schowane w otwory w podłużniach.
3. Jak już te wszystkie śruby odkręcimy to możemy "swobodnie" ruszać całymi sankami, staramy sie przesunąć je jak najbardziej do przodu i opuszczamy ciągnąc w dół tak żeby pomiędzy sanki, a podwozie dać rade wsadzić jakiś kawałek deski, kołka (cokolwiek co zapewni bezpieczeństwo rąk przy dalszej pracy i dostęp do gum stabilizatora)
4. Jak już będziemy mieli opuszczone sanki to odkręcamy obejmy gum stabilizatora - zaznaczone na błękitno - klucz 12, przyda sie klucz oczkowy na końcu wykrzywiony tak żeby bez większych problemów odkręcić te śrubki. Jak ktoś sie uprze to i pewnie wsadzi tam grzechotke z nasadką ale najrozsądniej zrobić to wygiętym kluczem oczkowym.
5. Zdejmujemy obejmy i gumy stabilizatora (zaznaczone na czerwono).
6. Co do montażu:
a) do siebie kupowałem zamienniki które nie były rozcięte i trzeba je było rozciąć. Nie wiem jak ma sie sprawa w przypadku kupna ori gum.
b) czytałem opinie że powinno się nasmarować gumy wewnątrz np. wazeliną techniczną - ja u siebie tego nie robiłem i problemów nie ma.
7. Wracając do sedna sprawy, zakładamy gumy na stabilizator, nakładamy na gume obejme i skręcamy. Polecam uzbroić sie w cierpliwość i zaopatrzyć w cienki śrubokręt który przejdzie przez otwór na śrubke w sankach i w obejmie - wtedy bez problemu nałożymy tak jak powinno być
8. Wyjmujemy to co zapewniało nam bezpieczeństwo i miejsce do pracy (kołek, deska) i skręcamy wszystko po koleji tak jak rozmontowywaliśmy. O tyle co sprawa z rozmontowaniem nie sprawia większych problemów to przy skręcaniu pewnie poleci pare niecenzuralnych słów
9. Opuszczamy auto na ziemie i gotowe
Podsumowywując.
Robota nie jest ciężka ale pracochłonna - na całość trzeba sobie przeznaczyć ok 4 - 5 godzin (szczególnie jak robi to ktoś po raz pierwszy). Bez kanału bym sie za to nie zabierał bo trudność pracy wzrasta parokrotnie i to w sumie na tyle




