Sprawa jest tego typu. Samochód odpalany jakieś 2 tygodnie temu. Palił wtedy bezproblemowo
Dziś rano idę a tam kicha. Rozrusznik nawet raz nie zakręcił
Podładowałem aku i już wszystko w najlepszym porzadku.
To że padł samoistnie akumulator to raczej nie możliwe bo ma jakieś 4 miesiące więc prawie nowy. Ale żeby go definitywnie wyeliminować to teraz go wypnę i odstawię a po jakimś tygodniu sprawdzę czy się nie rozładował.
I teraz pytanie. Co mogło tak go rozładować? Czy alternator nie ładował? Rozrusznik lub cokolwiec innego robiło zwarcie? I jeśli coś z tego to jak dojść, który element robi to zamieszanie
I jeszcze jedno. U mnie był zamontowany alarm. I dlatego ciągle pod kierownicą świeciła dioda led. czy taka dioda świecąca 24h na dobę mogła rozładować akumulator?
Teraz wypiąłem cały alarm totalnie bo i tak nie korzystałem ale tak z ciekawości pytam.
Dzięki!



