Witam
Zaczęło się od braku mocy tzw "ja mu w gaz a on zgasł" gdy samochód postał dzień i było wilgotno najpierw musiałem dotykać pedał gazu z wyczuciem aby go rozpędzić w innym wypadku był spadek mocy i dławienie się. Pewnego razu wracając z pracy po 30km w normalny dzień nagle zgasł i nie chciał odpalić, kręcił normalnie ale nie łapał, na lince kiedy wpiąłem bieg to samo brak życia. Oddałem do mechanika pow że to cewka zapłonowa choć poprzedni właściciel już ja wymieniał no ale zaufałem w końcu to MAGIG. zapłaciłem, odebrałem, chodził choć wydawało mi się, że nie tak jak potrzeba zrobiłem znów kilka km po czym zaczął się dławić i zgasł wiec znów zaprowadziłem do niego na reklamacje ( teraz na lince odpalił ale brak mocy jakby nie chodziły wszystkie "gary" ? ) MAGIG mówi, że to może świece i sparciałe przewody no ale jak to MAGIG czaruje jak się da..., może Wy Panowie macie jakaś złota rade co to może być ?
dodałem tag tematu, poprawiłem temat - Fador


