Nie wiem czy ktoś już kiedyś był zmuszony/próbował jeździć bez sprzęgła, ale może komuś się przyda.
Liczę że jeśli ktoś ma więcej doświadczenia to mnie poprawi. Osobiście ta technika ostatnio bardzo mnie uratowała, kiedy pękła mi linka sprzęgła. Pierwsza w nocy, trzeba odwieźć Dziewczynę do domu i jeszcze wrócić do siebie, a my uziemieni w środku niczego.
Ruszanie:
- Na zgaszonym silniku wrzucamy 1 bieg.
- Kręcimy rozrusznikiem, poczujemy szarpnięcie, samochód po 1-2 metrach powinien zaskoczyć i zacząć jechać
- Gdyby nie się to nie udało za pierwszym razem (zimny silnik) można spróbować lekko dodawać gazu
Uwaga: samochód od razu zacznie jechać, więc warto taki manewr wykonywać na pustej drodze.
Oczywiście miejmy na uwadze, że akcja bardzo męczy rozrusznik.
Od biedy na tym można już gdzieś dojechać, choćby do najbliższego mechanika.
Zmiana biegów:
Zasadniczo dobrze jest mieć wcześniej wyczuty silnik oraz skrzynię i warto to sprawdzić ze sprzęgłem póki działa. Testy przeprowadzamy przy stabilnej prędkości i obrotach. Przy zmianie biegu zapamiętujemy prędkość przed wrzuceniem, obroty po wrzuceniu i bieg który wrzuciliśmy - dzięki temu będzie wiadomo, że na ludzie przy tej prędkości i tych obrotach mamy względnie zrównane obroty kół z obrotami silnika i można wrzucić dany bieg. Bez sprzęgła zmiana biegu musi być dynamiczna, ale nie siłowa! Jeśli bieg nie chce wejść albo "zgrzytnie" to trzeba spróbować przy innych obrotach.
W moim przypadku dla 1.3 miałem już wcześniej rozpracowane gładkie przejścia np. przy 1500 obrotów mogę wrzucić 2 bieg przy 20km/h, 3 bieg przy 30km/h, 4 bieg przy 40km/h. Bieg 5 wchodzi bez zgrzytów dopiero przy 60km/h i 1800 obrotów.
Technika może być nieco "partyzancka", więc jeśli ktoś zna lepsze metody, to myślę że każdy z wypiekami na twarzy chętnie przeczyta
Nie próbowałem powyższych na wstecznym

czyli 2.0 V6 150KM



