Oczywiście nie odpowiadam za wszelkie szkody, jakie wyrządzicie sobie, swoim podopiecznym, rodzinie, znajomym, listonoszowi i swoim lampom. Uwaga, instrukcja zakłada lutowanie a więc czynność grożącą oparzeniem, zwęgleniem, spaleniem domu, warsztatu, swoich zwierzątek. Za to również nie odpowiadam
Tyle słowem wstępu. Instrukcja przedstawia jedną z wielu możliwych dróg uzyskania podobnego efektu. Ja zastosowałem oprawki żarówek z drugiego, zniszczonego kompletu lamp, więc korzystałem z oryginalnych części. Nie polecam przyklejania żarówek, mocowania ich taśmą klejącą, klejem biurowym, gumą do żucia czy wydzieliną z uszu. Nadmienię, że przeróbka ogranicza się jedynie do wkładu lampy - nie ma potrzeby ingerowania w klosz czy istniejącą instalację samochodu.
Instrukcja skonstruowana jest wedle zasady "najpierw zdjęcie, potem jego opis". Do dzieła:

Widać tu tylną część wkładu lampy. Jest to element, który ściągamy, gdy przepali nam się żarówka, przykręcany na dwa wkręty. Spójrzcie na litery w kółkach, tuż obok typu żarówek. W przypadku stopu, zarówno (J)aponia jak i (E)uropa posiada element świecący typu 21/5W lub po naszemu P21/5W. W kwestii światła pozycyjnego jesteśmy dyskryminowani i każą nam montować W5W, podczas gdy jedzący ryż przyjaciele z odległego kraju mogą zaszaleć i władować 21/5W. I o tą różnicę właśnie rozchodzi się cała instrukcja.

Tutaj wkład od strony żarówek. W pierwszej kolejności wykręciłem śrubki trzymające oprawkę żarówki pozycyjnej (nie będzie ona mi juz potrzebna). Przewód masy pozycyjnego (czarny) podłączony jest do oczka oprawki żarówki stopu, następnie biegnie do masy kolejnej żarówki, którą to trzeba wymontować, aby ów przewód wyciągnąć. Wyciągnąłem ten przewód i odciąłem w miejscu, w którym wchodzi w gumową oprawkę żarówki pozycyjnej. Do odciętego końca przewodu przylutowałem identyczne oczko, jakie znajduje się oryginalnie w połowie długości tego przewodu. Czarny przewód masy ma teraz dwa oczka i jedno odizolowane zakończenie (gotowy kabelek widać na fotografii do lekcji piątej).

Jak widać, oprawka żarówki pozycyjnej nie ma już kabelka masy (czarnego), odcięliśmy go w poprzedniej lekcji. Odizolowałem połączenie dwóch zielono-białych przewodów, łączące żarówkę pozycyjną ze słabszym włóknem żarówki stopu. Wyciąłem połączenie. Żarówka światła pozycyjnego spadła na podłogę i tam pozostała do dziś.

Wykręciłem oprawkę stopu i odciąłem drugi z przewodów, zielony, tak, aby był tej samej długości co przed chwilą odcinany od złączki przewód zielono-biały. Podobnie postąpiłem z dawcą części, czyli drugą zniszczoną lampą. Dzięki temu zabiegowi mam teraz dwie oprawki, każda z dwoma przewodami: zielonym (przewód stopu) i zielono-białym (przewód pozycyjnego). Ten i poprzedni etap sprawił, że z kostki wychodzą teraz dwa przewody (zielony i zielono-biały), mamy też dwa komplety oprawek z dwoma identycznymi przewodami. Teraz wystarczy je połączyć...

...korzystając z lutownicy i rurki termokurczliwej. Wstępnie też przymierzyłem nowy przewód masy, który sumiennie wykonaliście podczas lekcji drugiej.

Jesteśmy już prawie w domu. Jedyne co nam pozostało, to przykręcenie oprawek żarówek, poprowadzenie przewodów między plastikowymi prowadnicami...

...oraz wstawienie wyciągniętej na początku oprawki wraz z jej przewodami.

Ostatnia lekcja, to wstawienie w oprawki żarówek dwuwłóknowych, czyli P21/5W. Teraz, za każdym razem gdy naciśniecie pedał hamulca, kierowca za wami lekko oślepnie, lub oślepnie całkowicie, jeśli dodatkowo na klapie auta wozicie trzeci diodowy stop.
Wszycy, którym nie podobał się styl tej instrukcji i woleli by nudne, suche fakty, mogą cmoknąć mnie w wentyl. Życząc udanych przeróbek otwieram piwo, które w podziękowaniu za napisanie tutoriala zakupiłem sobie sam


czyli 2.0 V6 150KM




