Podczas wyjazdu wakacyjnego (sierpień) zaczęły się problemy z kontrolką chcek engine (przed urlopem wymiana oleju i filtra)
Pamiętam ten dzień, paskudnie lało w nocy i w dzień, wyjeżdżałam z parkingu, zapaliła się kontrolka, ja na gaz, a auto przez krótką chwilę nie miało siły ruszyć, potem nic się jednak nie działo, zapobiegawczo odwiedziłam mechanika, stwierdził, żeby się nie przejmować, prawie w domu tj. na trasie powrotnej kontrolka zaczęła się także zapalać podczas jazdy wówczas auto traciło przyspieszenie i zaczynało się dusić, kiedy gasła auto robiło tzw "małpki" i potem było ok.. Po powrocie auto trafiło do mechanika zostały wymienione świece, przewody, kopułka, paluch, filtr powietrza.. Po przejechaniu ok 2000-2500 km znów zaczęły się problemy i to gorsze, do wcześniejszych usterek na trasie tj duszenie się silnika po przejechaniu ok 30-40 km, auto na luzie, podczas redukcji biegów na niższy zaczęło gasnąć tj. na trasie jechałam 130-160 (mam niestety twardą nogę) kiedy wjeżdżałam do miasta wiadomo redukcja, przy prędkości 30-40/h lub na luzie np na rondzie/ skrzyżowaniu
Pojechałam na spot do Poznania, potem do koleżanki i kilka wycieczek, po powrocie do domu na wyważenie opon, kilka km po wyjechaniu z warsztatu strzeliła mi prawa przednia opona
Na chwilę obecną auto jest już postawione na nogi, może nie wygląda elegancko, ale tym zajmę się jak się ociepli, na chwilę obecną ma być sprawne technicznie, pomalować itp zawsze zdążę, niestety tej sprawności do końca nie jestem pewna,
choć obejrzało go dwóch mechaników i twierdzą, że jest z autem ok.
Fakt nie gaśnie, nie dusi się, silnik pracuje cicho i miarowo, pali normalnie, aczkolwiek na dłuższej trasie jeszcze nim nie byłam, a zimowe warunki także nie sprzyjają dużej prędkości więc max używam 4 biegu.
Co mnie niepokoi? - kontrolka, pali się non stop, tzn odpalam auto zapala się i gaśnie, po przejechaniu czasem 500 m czasem 2 km zapala się ponownie i świeci przez całą drogę
Czy to może być wina komputera, czy też jest jakaś usterka silnika której nie idzie zlokalizować?
Czy pomoże wymiana kondensatorów ECU?
Czy podczas uderzenia mógł się uszkodzić komputer? (wizualnie wygląda bez zmian, na elektronice się nie znam)
Czy ktoś ma jakieś pomysły, przyznam, że już mnie załamuje trochę ta sytuacja
Bardzo lubię mojego colta i choć wszyscy mi mówią, że za te pieniądze co przez ostatnie pół roku w niego włożyłam, to mogłam go sprzedać, dołożyć i kupić coś innego, ja nie chcę, dlatego proszę o pomoc co jeszcze można zrobić, aby się upewnić czy auto rzeczywiście jest sprawne, czy nawalił komputer i wówczas podjąć dalsze działania, z góry dziękuję za pomoc


