



A teraz na serio: jestem zaskoczony, bardzo mile, reakcją kierowcy - miła Pani cofając uderzyła w mój samochód w momencie, kiedy mnie w nim nie było, po czym przeszła po okolicznych miejscach i znalazła mnie siedzącego w kawiarni obok. Sama przyznała się do winy i zaproponowała naprawę z jej OC - uczciwość pierwsza klasa! (a może to na Śląsku normalka?
już umówiłem się na piątek na oględziny rzeczoznawcy z PZU. jeśli kwota będzie wystarczająca (co najmniej maska i zderzak do roboty, może coś w środku się wygięło i ciekawe, czy reflektory się nie rozszczelniły - nie chcę mieć potem zaparowanych...) to na własną rękę zrobię sobie auto u mechanika, jeśli jednak wycena będzie śmiesznie niska - wszystko pójdzie bezgotówkowo przez serwis, niech sobie PZU zabuli.
Miał ktoś z Was do czynienia z likwidacją szkody w PZU? robią wielkie problemy?


