mój ukochany Coltosław (2001, 1.3) zachorował na podłużnice. Załączam zdjęcia. Krótkie pytanie do Was - robić czy nie?
To mój ukochany samochód, który nigdy mnie nie zawiódł
Nie podoba mi się myśl o sprzedaniu go jakiemuś smarkaczowi, który nie będzie go szanował i kochał jak ja. Dlatego jestem skłonna wyłożyć kasę równą sporej części wartości samego Coltosława. a) Czy w ogóle da się zrobić z tym coś sensownego?
b) Ile to może kosztować w Warszawie lub w zachodniopomorskim, gdzie często bywam?
c) Czy Colt z załataną podłużnicą złoży się w harmonijkę przy najmniejszej stłuczce?

d) Co się opłaca bardziej - łatanie czy wstawienie nowej podłużnicy? Finansowo i czasowo.
e) Wszelkie podobne doświadczenia/sensowne opinie mile widziane!
f) ...tak samo jak namiary na uczciwych (!) fachowców.
Pozdrawiam i pełna wątpliwości czekam na Wasze zdanie, drodzy towarzysze podłużnicowych niedoli...
https://zapodaj.net/4f217f55db4ba.jpg.html
https://zapodaj.net/45c07c2232d4e.jpg.html



skoro podłużnice to element nośny auta to chyba muszą być naprawdę solidne, aby podczas ewentualnego wypadku uchronić auto przed harmonijką. A takie połatane to jak jakieś słomki plastikowe -.- możesz to jakoś zobrazować tak żebym zaufała w solidność połatanych podłużnic? Nie kwestionuję tego co napisałeś, tylko proszę o rozwinięcie myśli.










