dawno się tu nie udzielałem, ale ostatnio odwaliłem głupią rzecz i wygląda na to, że potrzebuję Waszej pomocy. Otóż jeździłem sobie na stosunkowo małej ilości paliwa (chociaż kontrolka rezerwy jeszcze się nie paliła) i wszystko byłoby ok, gdyby nie nieszczęsny podjazd pod górkę, na którym prawdopodobnie paliwo w baku się cofnęło i chwilowo odcięło jego dopływ pompie. Auto na chwilę się zadławiło, za moment zgasło, po czym dałem radę jeszcze je odpalić akurat na tyle, żeby dotoczyć się parę metrów na parking pod blokiem i wtedy już zgasło na amen. Próbowałem je odpalić, ale porzęziłem tylko rozrusznikiem bez żadnego efektu, jakby w ogóle nie dochodziło paliwo, więc zostawiłem je tak na noc w nadziei, że rano "się naprawi".
Następnego dnia niestety sytuacja się powtórzyła, więc poszedłem elegancko z kanisterkiem 5l na pobliską stację benzynową i profilaktycznie dolałem Colcikowi trochę paliwa, przy okazji zdjąłem na chwilę klemy z akumulatora (rada znajomego) i za którymś razem, ledwo co ale jednak, odpalił. Zostawiłem go trochę na wolnych obrotach, żeby pochodził i się odpowietrzył i już myślałem, że po problemie, ale gdy za 2h do niego wróciłem, żeby gdzieś pojechać to znowu miałem problem z odpaleniem, dodatkowo w czasie jazdy trochę nim szarpało, szczególnie po mocniejszym dodaniu gazu. Jak by tego było mało to w krótkim czasie sytuacja zaczęła się pogarszać i auto gasło mi praktycznie za każdym razem, gdy próbowałem ruszać spod świateł, a wciśnięcie gazu więcej niż na 5% położenia skutkowało tylko zupełnym spadkiem mocy i dziwnym odgłosem (prawdopodobnie z pompy).
Jedyne co do tej pory udało mi się zrobić to zatankować go pod korek dodając przy okazji preparat do czyszczenia wtryskiwaczy, ale nic to nie zmieniło. Zauważyłem też po odpaleniu na zimnym odgłos jakby klepiących zaworów więc mam zamiar je jutro wyregulować, ale nie do końca chce mi się wierzyć, żeby one były przyczyną.
Teraz pytanie do Was, od czego tu zacząć?
Będę bardzo wdzięczny za podpowiedź.
Pozdrawiam.






