Ja już od godziny 15.00 w domq.
Piciowy bezpiecznie dotarł na róg Grójeckiej i Banacha. lala po drodze w wawce spotkany dwa razy, ale przed domem w tunelach już mi uciekł w siną dal.
I znowu nie zauważyłam (za każdym powrotem z Toporni) pierwszego ważnego prawoskrętu do domu, tego na Białobrzegi. Piciowy mnie nawrócił.






