Taki fajny błąd mi się pojawił po przeglądzie - obstawiam, że przez jakiś wstrząs przy sprawdzeniu hamulców na rolkach. Tego samego dnia, wieczorem, zapaliły się kontrolki: ABS, ESP i od ręcznego. Po chwili (możliwe, że dopiero po ruchu kierownicą) również EPS.

Problem pojawia się prawie po każdym przekręceniu kluczyka w pozycję zapłonu i nie znika już w czasie jazdy. Albo znika na taki ułamek sekundy, że od razu znów się zapala (słychać pik). Parę dni temu zdarzyło się, że błędu nie było, ale momentalnie udało mi się go wywołać hamując lekko na poprzecznej nierówności. Zrobiłem to, bo akurat jechałem do mechanika, ale nieważne.
Objawy są o tyle wk..., że poza brakiem systemów i wspomagania, nie działa też prędkościomierz (a co za tym idzie brak wskazań spalanie i naliczania km), a po trochę dłuższej jeździe (15 min?), np. przy dojeździe do skrzyżowania i wrzuceniu na luz silnik potrafi zgasnąć albo ledwo się przed tym wybronić - oczywiście w tym drugim przypadku za chwilę wróci do normy, czyli 600-800 obrotów. Z kolei przy dużych prędkościach i wciśniętym gazie czasem jest przerwa w dostawie niutków, trzeba zdjąć nogę z gazu i znów wdepnąć. Silnik dziwnie też reaguje na włączanie/wyłączanie klimy/nawiewów.
Ja sam nic nie zdziałam, bo na mechanice się znam jak na kuchni
Ja tu obstawiam jakiś zonk z czujnikiem ABS/ESP - mogło się tam coś poluzować/wypaść/wstrząsnąć/urwać? A choinkę i cały szereg pozostałych przypadków zwalam na specyfikę Colta
Dzięki za wszelkie wskazówki.


