Jeszcze raz wielkie dzięki chłopakom z Roztocza za organizację takiego fajnego weekendu, świetne warunki bytowe, i dobrze pomyślane atrakcje, choć biedaczek łukaszwariat bardzo chciał, nie udało mu się zobaczyć jak jadę na .... z górki na której stał domek...
KELiON, hardkor od nawigacji, swoim wyczynem pokonał sławne prowadzenie MiśkaWWL do Rawy Mazowieckiej...
Kulig, niesamowita jazda nocą po lesie pojazdem paradnym, no tylko czemu koń pierdział prosto na mnie?? pojazd się wyginał i rzucał na byle nierówności aż wywołał we mnie tęsknotę za pasem bezpieczeństwa.
Wspaniały, jak zwykle, spacer po Zamościu, choć przekonałem się że Zamość to miasto lata, on baaardzo potrzebuje kolorów....
Na koniec dzięki Wielkopolakom za choć częściowe współtowarzyszenie w podróży...





