Karp miał 5,7 kg i tego samego dnia padł jeszcze 5 kg, to łowisko ma w sobie znacznie większe sztuki, miałem już na haku nie przesadzając co najmniej dwa razy cięższego, ale się wypiął i poszedł w długą Przy dobrych wiatrach może w niedzielę wybiorę się na ostatnie karpie + spinning
Dzisiaj od 9 do 13 na rybkach. Jedno branie i to coś wielkiego skoro pękła żyłka 0,18 na wysokości ostatniego ciężarka...:O ale może źle zawiązałem haczyk a ciężarek spadł. Łowiłem na kukurydze w miodzie i raz na rodzynka i kukurydze - bez rewelacji niestety Jutro spróbuję na rosówki mam kilka sztuk dzisiaj zebranych mam nadzieję, że się leszczyk skusi a może lin lub karp co myślicie? Nęcić będę biszkoptami
Pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę...
Mam pytanie łowił ktoś używając psiej suchej karmy jako zanęty?
Znajomy mi kiedyś polecił ten sposób i powiem wam że byłem aż zdumiony jej skutecznością W ciągu godziny wpadło mi 6 leszczy i płotki jakieś nieduże Nie wiem tylko czy ten sposób jest taki czy po prostu te ryby takie zapuszczone na tym łowisku były... Ale sądząc po opiniach czytanych o psich karmach, że mają jakieś składniki wzmagające apetyt u zwierząt to może być dobry sposób. Wtedy używałem jakiegoś darlinga nie wiem czy inne też miałyby taki efekt. Na haczyk założone miałem zwykłe białe robaki.
Ja ją delikatnie zwilżałem wodą i formowałem niewielkie kulki. Chociaż z tego co pamiętam to i takie granulki darlinga tonęły. Ale podobno nie wszystkie toną. Ponadto miałem taką sprężynę że idealnie pasowały mi do niej ta karma nawet sucha i nie wypadała.
A właśnie bobym zapomniał jutro jadę na ryby. Atakuje zębacze, zobaczę jakie będą efekty
Czyli można by było zmielić, dodać wody i zrobić kulki jak z zanęty sypkiej ... może spróbuję jutro dzisiaj byłem na rybkach ale to samo co wczoraj jednak kilka rzeczy zaobserwowałem i jutro wezmę na to poprawkę łowiłem na kukurydzę, ale chyba to się na jesień już nie sprawdza i jutro kupie pinki, albo białe robaki. Dzisiaj miałem jedno branie i zbadziłem niestety, już holowałem ją sobie, ona walczyła zaciekle i nagle bach!! Haczyk został a przynęta zjedzona :/ ale jutro pójdę w to miejsce, gdzie około 17 zaczynają żerować
Kupiłem białe robaki i karmę dla psów darling mam psy to sie nie zmarnuję w razie czego :] jutro rano uderzę a jak tam Misiek Twoje łowy ?
Pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę...
Mam problem od 3 dni zero brania co może być powodem? głębokość wody z 2/2,5 metra grunt tak ustawiam i nie wiem ... może jakiś zloty środek ile cm powinno być od haczyka do spławika? ;>
Pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę...
Niestety czasem nie ma złotego środka, bywa tak że choćby wszystko było pozornie źle ryba weźmie a innym razem na idealnie przygotowany zestaw nic się nie skusi, bo nie Przy głębokości np 2 metrów ja ustawił bym obciążenie tak, by ostatnia śrucina leżała na dnie lub kilka centymetrów nad nim (zależy od typu wody;płynąca czy stojąca i od pogody, czy jest cisza czy wieje i pojawiają się fale), od niej do haczyka było by więc około 20-30 cm, więc nawiązując do Twojego pytania przy 2 metrach zrobił bym od haczyka do spławika (miejsca w którym wystaje z wody) ~2,2-2,3 m
Cholera, tak właśnie łowię z tym, że ostatnia śrucina jest jakieś 15-20 cm od haczyka, wieczorem zmniejszyłem dzisiaj tak, że od haczyka do spławika było z 50 cm to złowiłem leszczuniuniunia 15 cm Łowię na białe robaki i kukurydze, chyba muszę w sklepie kupić zanętę, bo marazm bez brania mnie trafia :/
Mam zamiar jutro białe robaki wymoczyć w aromacie waniliowym, jak nie będą brały dalej to kupuje zanętę w sklepie
Pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę...
W takim ze sklepu spożywczego? Jak tak to nie jest za dobry pomysł bo te robaki pozdychają . Lepiej kupić atraktor w wędkarskim daje bardzo dobry efekt.
Udany wypad nad rzekę San u mnie w mieście Pinki rulezzzzzzz kilka rybek malutkich ale zawsze nie pusta wędka, pogoda nie dopisała stąd mały niedosyt ale wyprawa ok
Pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę...
Dziś wreszcie udany wypad na jesienne szczupaki. Dwie sztuki złowione na żywca; 64 i 45 cm. Mając niedosyt zwinąłem sprzęt i wybrałem się na obławianie wody spinningiem, po niedługim czasie wpadł jeszcze jeden zębacz 62 cm. Wszystkie wróciły do wody
W moich okolicach ciężko coś drapieżnego złapać... byłem w tamtym tygodniu i kilka małych takich 30-35cm szczupłych, jakieś okonki tam skubały paprochy na boczny trok ale nic konkretnego... W sumie to zjadłbym smacznego szczupaczka.