Cześć.
Przytrafiła mi się dzisiaj dosyć niepokojąca sytuacja.
Pojeździłem trochę po mieście, zaparkowałem i po godzinie odpaliłem normalnie. Po paru minutach auto zgasło. Nie kręcił rozrusznik, ale na ustawionym zapłonie działały światła, radio, szyby i cała elektryka. Nie dało się odpalić na kablach. Dopiero po jakimś czasie odpaliliśmy "na popych" co spowodowało np. zresetowanie sie zapisanych stacji radiowych. Przejechałem ok. 10 km podczas których zdarzyło się kilka dziwnych sytuacji: zaświeciła sie na chwilę kontrolka awarii wtrysku, kilkukrotnie zapaliła się kontrolka abs, obroty na biegu jałowym skakały ok 400 do 1000, przy przyśpieszaniu słychać było świst z okolic silnika. Po 10 km auto padło. Nie dało sie go odpalić, rozrusznik nie kręcił, zapłon nie reagował, nie działała żadna elektryka w tym światła awaryjne, zero reakcji. Odholowane lawetą.
Dzień wcześniej odebrałem auto od mechanika, gdzie były robione przednie sworznie, uszczelka pod pokrywą silnika oraz wymieniany lewy reflektor.
Co może być skopane? Akumulator? Przyznam szczerze, że jestem w szoku, bo nigdy mnie tak colt nie zaskoczył.
Colt CJ0 1.3 2000



" ), pytanie czy mechanik czegoś nie zrobił specjalnie/skopał czy przypadek.
