Od kilku tygodni wydawało się, że silnik trochę traci moc. Czyli jeździ tak, jak trzeba, jeżeli chodzi o prędkość, ale potrzebuje większego kopa by się rozpędzić. Pomyślałam, że może to jest wina paliwa (a zwykle tankuję w tym samym miejscu), to ostatnio zatankowałam gdzie indziej, gdzie paliwo jest droższe, ale lepsze (jak jeździłam poprzednim autem, zauważyłam, że po tej pierwszej stacji benzynowej silnik mówił: TRRRRRRR!!!!, a po tej drugiej: mrrrrrrrr!!!). Nic się nie zmieniło.
I pojawiły się jakieś dziwne hałasy w okolicach silnika (dzisiaj już były bardzo głośne - auto jechało prawie jak traktor), raczej po prawej stronie (po mojej prawej jak prowadzę auto), przede wszystkim gdy się rozpędzam i czasami jak hamuję silnikiem (ale mniej). Jak jadę z tą samą prędkością, ale nie za szybko (tak ok. 40 km/h), to nic się nie dzieje.
Podniosłam maskę, odpaliłam auto, sprawdziłam. Faktycznie, brzmi po tamtej stronie (lewej, jak stałam przed autem). Podejrzanym elementem jest taki zielonawy pasek obok silnika, ale pewności nie mam.
Boję się jeździć
Co to może być i ile może kosztować naprawa tego czegoś?
Z góry dziękuję za odpowiedź.





