Dziś zmierzyłem kompresję na cylindrach i tragedia...
Na pierwszym 15, drugi 7, trzeci 14, czwarty 10.
Przy czym definitywnie nie działa drugi kompletnie - odłączam mu fajkę od świecy i zero różnicy. Przy czwartym silnik ewidentnie rzuca jak się go odłączy. No i ogółem to auto ładnie jeździ, przyspiesza bez problemu w pełnym zakresie obrotów, no i też obroty nie falują ale na wolnych rzuca silnikiem trochę - nie chodzi równo na pewno. No i świece wszystkie trzy widać że palą okej, ale ta na drugim cylindrze nie pali kompletnie (cała osmolona na czarno). Tzn. Świece i układ zapłonowy na 100% sprawne i praktycznie nowe a układ zapłonowy przejrzałem cały, ale widać że w tym cylindrze nie ma spalania.
Dolanie oleju do tych cylindrów nic kompletnie nie zmieniło. Teraz pytanie co może być przyczyną i czy opłaca się to wgl. robić przy wartości samochodu?




hehe