Dziś z racji dużych opadów wpakowałem się Coltem w stosunkowo głęboką wodę, a że było to za zakrętem zrobiłem to dość energicznie i silnika zdechł. Po powrocie na lince do domu i jakiejś godzinie czekania odpalił ale pracuje bardzo nierówno i dość często gaśnie.
Dolot jest suchy więc obstawiam że zalałem aparat zapłonowy.
Podajcie inne potencjalne przyczyny niemiarowej pracy silnika oraz ewentualne sposoby uporania się z nimi


