gdyby wygasło:
Witam wszystkich!
Po długim namawianiu przez żonę z wielkim żalem wystawiam na sprzedaż
najlepszy pojazd jaki miałem do tej pory. Mitsubishi Galant 2500 V6 to
samochód o niepowtarzalnym wyglądzie i niesamowitym dźwięku silnika.
Samochód co prawda jest wyposażony w Radio CD (do tego działające), ale
słuchanie silnika jest tutaj zdecydowanie lepszą rozrywką, która jest w
stanie zaspokoić wszelakie gusta muzyczne. Można dzięki temu
zaoszczędzić na biletach na koncerty i do opery.
Co jeszcze mogę powiedzieć o tej piękności... Samochód trafił do
naszego pięknego kraju - a jakże - z Niemiec w 2009r. Był to standardowy
przypadek sprzedaży, tj. Niemiec jak sprzedawał to płakał, POLIZEI
odprowadziło samochód pod samą granicę w asyście honorowej i
pilnowało, żeby nikt go nie porysował, w PL tirówki biły brawo, a w
mieście docelowym już czekał burmistrz ze świtą i witał chlebem i
solą. Ja z kolei kupiłem do auto od pierwszego właściciela w PL w
2011r., co pozwala wydedukować, że jestem w sumie trzecim użytkownikiem
auta. Jak widać po zdjęciach - choćby po stanie foteli - wszyscy
traktowaliśmy POTWORA z należytym szacunkiem.
Używany był tylko w niedzielę, kiedy całą rodziną jeździliśmy
pokazać się do centrum handlowego, te 246 000 km przebiegu to nawet nie
wiem jak się pojawiło na cyferblacie. Oczywiście można w PL kupić
14sto letnie auta z niższym przebiegiem, głównie używane przez
marynarzy, których nie ma przez 6mcy w roku w domu, albo takich, co auto
noszą tragarzami, ale jednak ten egzemplarz ma twardszy charakter i
doświadczenie zdobyte na licznych polskich autostradach
Oczywiście jeżeli kogoś razi stan licznika to mogę go zmienić, proszę
tylko wskazać wymaganą wartość i najdalej na pojutrze da się zrobić.
Jak to mówili w pewnym kabarecie: "Naś klijent naś pannnn!".
Auto jest wyposażone w znakomitą instalację LPG STAG, co czyni to auto
nie tylko dynamicznym, ale i oszczędnym. Pali to cudo 10 (lato) do 13 l
(zima) "elpegiee", a wlew jest zmyślnie ukryty pod klapką wlewu paliwa
(tajna radziecka technologia z fabryki traktorów w Wołgogradzie). Co
prawda nasz rząd w trosce o zdrowie obywateli (ludzie za mało chodzą
piechotą, niedługo wprowadzony zostanie jak w "Misiu" Dzień pieszego
pasażera) ostatnio wziął się za ceny gazu, ale wciąż w kategorii
spalania wychodzi taniej niż choćby Toyota z silnikiem 2.0 D4D. Silna
konkurencja jest wciąż ze strony Fiata 126P, ale za to mój skarb ma
trochę większy bagażnik. No i ma jeszcze relingi dachowe, schowek na
rękawiczki i takie coś koło tego czegoś czym się zmienia tzw. "biegi"
- i tam można wstawić kubek z piciem. Powiadam Wam, niesamowita sprawa.
Robi wrażenie na dziewczynach i hipsterach (zwłaszcza jeżeli kubek jest
z logo Starabaksa).
Aha, ale żeby nie było tak różowo, auto ma też minusy. A mianowicie -
przepalona jest żarówka na desce rozdzielczej i oświetlenia kabiny, rdza
zaczęła budować swoją cywilizację na tylnych nadkolach i drzwiach
i...więcej grzechów nie pamiętam. No i niestety nie znalazłem czasu na
umycie i odpicowanie auta jak to robią fachowcy, bo wciąż go używam do
wożenia gruzu, a w dodatku ostatnio zajęty byłem robieniem przetworów
na zimę. Można więc śmiało powiedzieć, że kupując ten samochód
dostajesz w prezencie cząstkę mnie
Jakbyście chcieli porozmawiać - nie tylko o samochodach - to dzwońcie:
609 579 272. Dorzucić mogę jeszcze - już taki miły ze mnie gość:
komplet kół zimowych na felgach ALU, niwomat ze sprężynami, trochę
części, drzewko zapachowe na lusterko (3 zapachy do wyboru!) i używaną
oponę od STARA (np. na huśtawkę albo zamiast sanek na zimę).
Ciao!





