mam pytanko, ostatnio miałem problem z zapalniczka, kilka msc cos tam ruszalem i nie dokonczylem roboty, a wiec zapalniczka nie dzialala. Potrzebuje jej doslownie na 10h w drodze do Polski z Holandii, zeby telefon ladowac, wiec na szybko obwiazalem kabelki o zapalniczke, zabezpieczylem tasma izolacyjna i o ile zapalniczka dziala, to wczoraj przy probie ladowania telefonu ladowarka w gniezdzie sie.. zaczela kopcic. No i tu pytanie czy po prostu wina ladowarki, czy moze jest mozliwosc tak fatalne podlaczenie tej zapalniczki ze pali ladowarke? Zadnych nowych kabli nie ciagnalem, znalazlem tam po prostu plusa i minusa, bo bylo troche nakombinowane.
Btw. zapalniczka wczesniej ladowala bez zastrzezen, a wiec to nie wina gniazda.
Musze sie w koncu nauczyc troche tej elektryki ;/

Pozdrawiam

