Tym postem żegnam się z Wami jako organizator zlotów: TOPORNIA 2009, TOPORNIA 2010, TOPORNIA 2012, TOPORNIA 2015 i pozakulisowy pomocnik zlotu KALETY 2014.
Emeryci muszą w końcu przestać mówić młodym, jak mają żyć.
Zlot TOPORNIA 2009 była pierwszym regularnym zlotem w naszym klubie. Zrobiłam go samotnie z pomocą znanej Wam, lub poznanej na tym zlocie, wiewióry. Pamiętam jak dziś, że przed zlotem nie zgromadziłam wtedy wokół siebie zbyt wielu sympatyków. Wydawałam się zarozumiała, zbyt pewna siebie. Po zlocie to się zmieniło i niektórzy pamiętają, że na pozlotowej Fryszerce gadali ze mną do białego świtu. Te sympatie przetrwały do dziś.
Patrząc z perspektywy czasu na zloty, które się odbyły, to mnie w zasadzie nie było na żadnym z nich. Wszystko, o czym gadaliście potem i wspominaliście, było mi nieznane, często pisałam, że to jakiś inny zlot niż mój.
Nie było mnie z Wami, byłam dla Was, ewentualnie dla Musi, która godziła się dla mnie na to, żeby ją ciągać schorowaną po całej Polsce. Być może tym naraziłam się na śmieszność, ale do Was się po prostu tęskni…..
Jedynym zlotem, gdzie siedziałam ze wszystkimi, to był zlot w Jankowie, ale bycie tylko w sobotę od godziny 14:00 do niedzielnego porannego wyjazdu, trudno zaliczyć pobytem.
Główny Organizator w sobotę w godzinach popołudniowych pada z nóg, przepraszam więc wszystkich, którzy doświadczali efektów mojego zmęczenia, zawsze sobie mówiłam, że to ostatni raz.
Jednak w niedzielę rano znów się uśmiechałam do Waszych gęb i chwile pożegnań na rok nie należały do łatwych, ale........... czytając posty pełne Waszej sympatii od niedzielnego pozlotowego wieczoru skrzydła same rosły i po zmęczeniu nie było śladu.
Oczywiście, że żaden zlot nie byłby udany, gdyby nie całe zastępy mniejszych lub większych żuczków do pomocy, do ogarnięcia poważnych spraw, do robienia niezapomnianej atmosfery.
Zdaję sobie sprawę, że tym właśnie cechują się wszystkie zloty tego typu, dla mnie jednak, osoby wychowanej na koloniach, obozach, zimowiskach z ludźmi przypadkowymi, będzie to już do końca fenomenem.
I właśnie za to chcę Wam wszystkim podziękować, bardzo podziękować. Wielu z tej ogromnej ekipy nie ma już na forum, wielu jest obecnych od początków zlotowej coltmanii, wielu jest zupełnie nowych.
DZIĘKUJĘ !
Moje gonty na moim dachu są już spróchniałe, nie chcę ich popsuć, więc złażę, ale nie do piwnicy, a na parter.
Wątek zamykam , żebyście nie czuli się prowokowani do wpisów typu: ależ wiwi nie, ależ dlaczego, nie gadaj i tak się weźmiesz za zlot, i wielu innych.
Jak jakiś admin będzie chciał, to otworzy.
Wiem, że mnie lubicie, bo niby dlaczego macie nie lubić.


