Klątwa mojego colta trwa! Dziś rano rodzicie obudzili mnie jakże "miłymi" słowami, ktoś Ci rozbił auto w nocy...
Zszedłem na dół, faktycznie uderzon, rysa na drzwiach pasażera i wgnieciony błotnik... Co najciekawsze błotnik wgnieciony, a dokładka prosta !
No cóż dochodzenie trwało, jako że zaparkowałem na podwórku, które ma bramę na pilota, a tylko mieszkańcy maja pilota to musiał być któryś z nich, rysa była jasna wiec podejrzenia padły na jasne auto. Nie było karteczki, więc pojechałem na komisariat, złożyłem oświadczenie, pojechałem z policjantką do samochodu, patrze karta. Niezręczna sytuacja, bo byłem na policji, ale się udało odwołać. Okazało się że to sąsiad walnął... Powiedział że złoży oświadczenie.
Nie wiem czy jest sens go naprawiać

Ostatnio uderzony w tył, wgnieciona lekko podłoga, dostałem za to 2200 zł, teraz zobaczymy ile będzie, licze że będę miał na drugi samochód. Wszyscy się śmiali, po pierwszym uderzeniu że jeszcze jedno i kupie nowe auto no i wykrakali. Serce mi pęka, bo to pierwsze auto, które mimo krótkiego czasu darzę sentymentem, ale bywa. Teraz po lekturze forum, już wiem czego szukać i na co zwracać uwagę

Nie zdążyłem nawet się na żadnym spocie pojawić, jak pech to pech.
Jeżeli będę zmieniał autko, to na pewno na colta
