jakiś rok temu zakupiłem Protona 315. Do tej pory nie wiedziałem o istnieniu Coltmanii (czego strasznie żałuje bo tak wiele ciekawych i przydatnych rzeczy się tu dowiedziałem od kąd sie zapisałem).
Teraz bardzo ciesze się, że mogę być jednym z Coltmaniaków... mimo iż jeżdże Protonem
Więc może teraz troszke o autku.
Jest to model 315 '98 rok, silnik 4G15R 12V.
Jak już powiedziałem posiadam go od roku, może troszke dłużej. Jak do tej pory jeżdże nim bezawaryjnie. Tyle co wymieniłem rozrząd i dochodzi do tego normalna eksploatacja. A przepraszam... w tym tygodniu zrobiłem drążek kierowniczy bo po naszych pięknych krakowskich dziurach stracił już swoje właściwości.
Autko jeździło ze mną do tej pory w dwóch pizzeriach w dostawie i spisywało się świetnie przy eksploatacji wynoszącej około 100km dziennie w cyklu miejskim. Teraz sobie już odzipnie biedaczyna moja bo zmieniam prace
Troszke żałuje że nie znalazłem sobie żadnego maluszka czy innego trypla do takiej pracy ale tak uwielbiam to auto że moge z niego nie wysiadać
Jednak niestety taka praca zostawiła na nim ślady w postaci poobijanych zderzaczków, wgniecionego błotnika przedniego, oraz tylnego
Fotki, które zamieszczam były robione na wiosne rok temu więc tu jeszcze owych "uszczerbków" nie widać a nowszych jeszcze nie mam
Od tamtej pory założyłem w końcu aluski i pochwale sie niebawem następną fotką ale jak założe nową lampe przednią bo było małe "bum"
Mógłbym tak o tym autku opowiadać baaardzo długo ale nie będe kolegów i koleżanek tak na wstępie zanudzać
Dodam jeszcze, że niebawem zabiore się za naprawe blacharki i pomaluję mojego Gzymsika czym będe rególarnie się chwalić
ps. fotki dodam jak zkolekcjonuje 3 posty bo taki jakiś gupkowaty błąd ogólny mi wyskakuje jak chce dodać adres z ImageShack'a z moją galeryjką...






