Pierwsze przymiarki byly do Galanta ale niestety ceny i obecny stan konta utwierdzily mnie w przekonaniu ze za tyle co moge przeznaczyc kupie tylko padlo w ktore trzeba bedzie inwestować. Wrocilem wiec na ziemie, marzenia o Galu odsunalem na blizej nieokreslona przyszlosc i postanowilem szukac Lancerka w kombi.
Skoro Colcik sie tak dobrze sprawowal i nie zawiodl mnie w sytuacjach w ktorych byl potrzebny, to pewnie jego wiekszy brat blizniak bedzie taki sam.
Niestety na allegro same Diesle albo benzyniaki na drugim koncu Polski. Pomalu zaczalem sie wiec rozgladac za jakims innym sensownym kombi.
Po przejrzeniu ogloszen z vw, fiatami i fordami stwierdzilem ze najlepiej bedzie szukac pochodnej Mitsu, i tak trafilem na Lantre w Dabrowie Gorniczej. Samochod mial byc w stanie dobrym, pare drobnych poprawek lakierniczych, niedzialajace szyby el itp.
W sobote 09.07.2011 zdecydowalem sie pojechac ja obejrzec. Zapakowalem sie wraz z zona i naszym jeszcze nienarodzonym Mitsumaniakiem do samochodu Szwagra i ruszylismy na slask.
Po dotarciu na miejsce szybko zostalem sprowadzony na ziemie i uswiadomilem sobie dlaczego zdjecia na allegro byly robione telefonem. Zlom na kolkach to malo powiedziane, samochod wygladal jakby sie mial zaraz rozsypac. I szkoda ze wlasciciel zapomnial powiedziec ze auto mialo dzwona i jest nieudolnie zrobione.
Gdy zapakowalismy sie by wracac do domu przypomnialo mi sie ze w Chorzowie, w komisie jest Lancer. Odrzucilem go na poczatku bo mial rdzawe nadkole co podobno w lancerach sie nie zdarza i do tego na zdjeciu wygladal jakby przod mial z protona. No ale skoro bylismy na miejscu to glupota byloby chociaz nie obejrzec go na zywo.
Po przyjezdzie do komisu miny nam troche zrzedly gdyz Lancera nie bylo na placu. Pierwsza mysl - spoznilismy sie, jednak po telefonie do wlasciciela okazalo sie temat nadal aktualny a wlasciciel sobie akurat tym autkiem pojechal na budowe domu do Orzesza.
Po pol godziny czekania naszym oczom ukazal sie sliczny granatowy Misiu. Ledwo moja zona go zobaczyla uslyszalem "bierzemy". Ja i Szwagier na poczatku zaczelismy go ogladac chlodnym okiem zeby nie dac po sobie poznac ze napaleni jestesmy jak szczerbaty na suchary. Po szybkich ogledzinach i rozmowie z wlascicielem komisu dowiedzielismy sie ze samochod mial robiony przod, gdyz poprzedni wlasciciel gdzies w zimie ostro przychaczyl zderzakiem. Stad tez dziwny znaczek zamiast diamentow ktory to okazal sie byc nie znaczkiem protona, a naklejka "Turbo" zakupiona w Tesco.
Po wysluchaniu jaki to samochod super, ze najchetniej to by go sobie zostawil, ze juz ktos dzien wczesniej sprawdzil go na diagnostyce i jest chetny zakupic i krotkim targowaniu sie doszedem do wniosku ze jak nie ten to pewnie kupie jakiegos opla albo fiata.
W ten oto sposob stalem sie posiadaczem Mitsubishi Lancera CB4W sprowadzonego w 2005 roku ze Szwajcari.
Na wyposazeniu mojego nowego Miska jest m.in. ABS, reczna klima, dwie poduchy, instalacja gazowa Stag, hak. Niestety brak mu halogenow ktore ucierpialy podczas "odsniezania", rolety w bagazniku (z tego co widzialem to ogolnie znana przypadlosc tego modelu
Gdy juz nacieszylem sie troche jazda moim nowym Misiem, odwiedzilem naszego moderatora ktory to poinformowal mnie Lancerek na 99% nie byl nigdzie bity i nadkola ktore delikatnie gryzie ruda sa dla niego zaskoczeniem.
Dzisiaj, zeby Misiu poczul sie jak w domu, dostal blachy SC, klubowe ramki i naklejki, nowy olej (niestety poprzedni wlascicie zalal mineralny wiec nie moglem juz mu zalac polsyntetyka). W kolejce czeka jeszcze nowy rozrzad i wymiana filtrow. W niedalekiej przyszlosci w planach jest przywrocenie halogenow, naprawa zderzaka, wymiana grilla, zakup rolety i naprawa rudego nalotu.
Jako ciekawostke dodam jeszcze ze przez pomylke udalo mi sie zamknac mojego Lancerka kluczykami ktorych zwykle uzywalem w Colcie, w druga strone tez zadzialalo, kluczyki od Colta pasowaly do Lancera, na szczescie tylko do drzwi. I jak to Bubu stwierdzil, widac Lancer mial do mnie trafic skoro dwa Miski, wyprodukowane w odstepie 4 lat trafily wlasnie do mnie i pasuje do nich ten sam kluczyk.
I zeby was juz nie zanudzac tekstem pokaze pare zdjec mlodszego brata Jaszczurki (jeszcze mu nie wymyslilem imienia
)










I wyzej wspomniana inwencja tworcza poprzedniego wlasciciela




