Gdy go kupiłem był bardzo zaniedbany, zawieszenie wytłuczone, tarcze hamulcowe krzywe, podłoga i progi zgnite, urwana dokładka przedniego zderzaka, dziurawy wydech, lakier z maski schodził, drzwi pasażera otwierały się tylko od wewnątrz, silnik brał olej.
Wyglądał wtedy tak.




Po tygodniu u mnie było już troszkę lepiej.
Colt dostał:
-tarcze Brambo + klocki Ferodo
-nowe złącze elastyczne
-wycięty katalizator
-nowy olej motul 15w50
-nowe filtry oleju i paliwa
-felgi 15''
-pospawany i polakierowany przedni zderzak
Wtedy wyglądał już tak.






Autem jeździłem rok bez większego problemu, później zaczęły się niespodzianki.
Najpierw zabrałem się za przednie zawieszenie, wszystko poszło w miarę dobrze ale progi nie wytrzymały i kobyłka zsunęła się z progu i przebiła podłogę. Colt pojechał do blacharza, zrobione wszystko na tip-top więc znów zacząłem się cieszyć jak małe dziecko zapominając o najważniejszym..
No i stało się... jadąc do rodziny na wieś strzelił mi pasek rozrządu. Miałem ochotę sam siebie uderzyć za to, że nie wymieniłem go zaraz po kupnie. No ale nic żyje się dalej, trzeba naprawiać. Zamiast dwutygodniowego urlopu na Warmii urządziłem mojej dziewczynie pobyt u teściowej a sobie dwa tygodnie zabawy pod maską.
Głowica do góry, do specjalisty i diagnoza.. 14 zaworów do wyrzucenia.
Głowice zrobiona, rozrząd z pompą wody zmieniony, przy okazji pomalowałem to i owo pod maską i rozwierciłem kolektor pod przepustnice z 3000gt.
Znowu "zajawka" na Colta wróciła, ale nie na długo. Po paru dniach od złożenia wystrzeliła mi uszczelka pod filtrem oleju. Chwila siedzenia na forum i konsultacje z maik0000, padło na pompę oleju. Znowu rozbieranie rozrządu. Powodem było zacięcie się zaworu ciśnieniowego w pompie. Specjalista od głowic nie umył jej po planowaniu i opiłki dostały się do pompy.
Ostatecznie Coliber ma się dobrze, jeździ, pali na dotyk i daje niesamowite wrażenia z jazdy.
Co do udoskonalania auta to zrobiłem w nim:
-filtr stożkowy Simota (+doprowadzenie powietrza ze spodu)
-przepustnica z 3000gt
-rozwiercony kolektor ssący
-wydech przelotowy 2,25"
- środkowy tłumik przelotowy AWG
- końcowy tłumik przelotowy Remusa
-zawieszenie kpl. poliuretanów żółtych z Olkusza
- 16" calowe felgi z oponami Bridgestone Turanza 205/45
-rozpórka przednia była więc dodałem tyną zrobioną przez kolegę z forum
-maska z włókna szklanego o wadze 7kg (oryginał 16kg)
-wywalenie tylnej kanapy (nic na dobrą sprawę nie ważyła, ale nie muszę się już tłumaczyć czemu nie chce jeździć w więcej niż 2 osoby;))
Może coś by się jeszcze znalazło ale na tą chwilę w głowie pustka.
Do zrobienia jest jeszcze sporo rzeczy tak jak odklejony próg czy zardzewiałe drzwi pasażera ale to z czasem.
Na dzień dzisiejszy Coliber wygląda mniej więcej tak









i mój wieczny pasażer











