Witam. Jestem świeży na tym forum wraz z moim Col'cikiem z 1987. Jest to model C15A z silnikiem 1.2. W najbliższym czasie planuję powrzucać pare zdj. Jestem początkującym mechanikiem więc postaram się przywrócić to autko do jak najlepszego stanu.
Co do wejścia w jego stan posiadania to jest bardzo ciekawa sprawa. Zaczęła się tak: Mój wujek kupił ten samochód 18lat temu. Jeździł nim aż do 2008 roku. Od kilku lat mieszka w Anglii i tam miał już całą masę rożnych samochodów. Tego zostawił sobie w Polsce aby miał czym jeździć jak przyleci. Auto ani razu mu nie nawaliło na trasie. Nigdy nie miał sytuacji aby mu się zepsuł nawet gdy stał w garażu nieużywany. Mechanik nawet mówił,ze nie warto sprzedawać tego auta, bo jakoś super wielkiej wartości już nie ma, a trzyma się świetnie. Od ponad roku dorabiam sobie u wujka. Sprzedaje on używany sprzęt audio dla domu. Przywozi co jakiś czas sprzęt z Anglii i sprzedaje go w PL. Pół roku temu dochodziły mnie słuchy, że zastanawia się czy to auto złomować/sprzedać i wynająć komuś garaż w którym stoi. Pewnego razu pojechałem z nim do Anglii po sprzęt(bardzo miła wyprawa) i zacząłem z nim rozmawiać na temat tego samochodu - czy nie chciał by mi go odsprzedać. Po przyjeździe do Polski powiedział mi że musi obgadać sprawę Colta z żoną i że później mi wszystko powie co i jak. Jakieś 2 dni poźniej jadąc z nim samochodem gdy zapytałem się go czy wiadomo jak tam z Coltem odpowiedział mi: "Może się obrazisz, może nie"(ja w tym czasie myślałem już że sprawa przepadła), a on dalej: "Colt jest twój, tylko musisz mu znaleźć jakiś inny garaż do wiosny. Nie chcę za niego żadnych pieniędzy. Jest twój". Ucieszyłem się wtedy niezmiernie i dodatkowo jeszcze mam garaż do lutego. Uzgodniliśmy między sobą, że będę mu go czasem pożyczać jak będzie w PL i że mam o niego dbać". Póki co poszukuję dla Mitsu garażu. Oprócz tego, że dorabiam sobie sprzedając sprzęt audio to chodzę do technikum samochodowego i jeszcze pracuję w warsztacie samochodowym. Zamierzamy go zlawetować do warsztatu na lato. Auto nie ma ubezpieczenia, przeglądu, a ja jeszcze mam 10 miesięcy do osiemnastki. Auto w ciągu ostatnich kilku lat zwiedziło pół Europy (m.in Anglia, Czechy, Niemcy). Za rok z pewnością będzie je widać na Bydgoskich ulicach. Jest w nim trochę rzeczy do wymiany, trochę pogryzła go rdza ale jest super. Póki co wymieniłem: termostat, uszczelki pod kolektorem dolotowym, czujnik temp. przy wiatraku. Mam już przygotowaną całą listę co muszę w nim jeszcze zrobić. Największe wydatki to opony (zarówno zimowe jak i letnie), amortyzatory tylne i pozbycie się rdzy. Obecnie w warsztacie mam gaźnik z niego i czekam aż się rozmrozi kompresor, a wtedy go wyczyszczę i przedmucham. Posiadam trochę dodatkowych części do modelu C15A z '85. Jakby ktoś coś potrzebował to proszę pisać. Trochę się rozpisałem. Lecę spać bo na 9tą do warsztatu.
No, historia niezła. Staraj się o niego zadbać bo już niewiele takich Coltów widać. Jeśli się zdarzają to w tragicznym stanie. Tutaj jest tylko jedna fotka ale widzę, że trzyma się całkiem nieźle. Może rdza go trochę bierze, ale chyba tragedii nie ma?
Chyba mam już garaż dla MOJEGO MIŚKA. Jutro przed 7mą idę go obejrzeć bo później jadę do Poznania. Garaż blaszak z kanałem, prądem i podłogą betonową. 1000zl to chyba mało? W Bydgoszczy Latem spodkałem 2 razy Colta z podobnego rocznika, a kolejnego w Bydgoszczy znalazłem pod tym linkiem: http://otomoto.pl/mitsubishi-colt-1-2-b ... 34997.html Oba ten sam kolor co mój. Trzeba uważać bo w tym modelu łatwo kręcić licznik wstecz. Mój wiem, że tego nie ma. Jak by ktos miał jakieś części do mojego to będę wdzięczny za info. Przedstawię może trochę danych o nim jak by ktoś był zainteresowany: Mitsubishi Colt C15A 1,2 benzyna/gaz rok 1987 750kg Welurowa tapicerka, reszta: pełen manual Prawdopodobnie 60 KM (różne źródła różnie podają a w dowodzie nie ma) Muszę znaleźć jeszcze do niego hak(wbity w dowód) bo podobno jest gdzieś w garażu albo piwnicy. Wie ktoś może czym się różniła wersja GL od EL?
Miałem kiedyś okazję kupić takiego za 200 zł. Właściciel dziadek około 80ciu lat. Strasznie się wtedy napaliłem na niego Właściciel twierdził, że auto stało koło 10 lat nieużytkowane a nawet nieodpalane bo on po udarze nie mógł już nim jeździć :-/ Niestety po głębszym obejrzeniu auta okazał się kupą złomu... Blacha kruszyła się w ręku :-/ Silnik nie odpalał. Podobno zawsze miał z tym problemy. Skrzynia automatyczna też podobno w rozsypce
Patrząc na Twojego to fajnie się prezentuje. Jakąś fajną oldscoolową felgę i będzie fajny wozik
Wrzucę trochę więcej fotek jak będę miał chwilkę. Garaż już prawie załatwiony. Szef mówił, że zalatwi mi amortyzator za to, że u niego pracuję. Tył jest trochę mocniej przeżarty, ale opanuję to. Dziś słyszałem dwie fajne opowieści na temat starych Coltów znajomych. Później opowiem. Jak zapomnę to przypomnijcie.
mustangii napisał(a):Wrzucę troche więcej fotek jak będę miał chwilkę.
Będziesz miał, i jak już przynajmniej będzie wyglądał to zapraszam do konkursu Colta miesiąca. Nie musi być cudem, starczy że zrobisz ładne fotki. Powodzenia i niecierpliwie czekam na obrazki.
Z każdą chwilą rośnie liczba tych, co mogą mnie cmoknąć w zadek, takich co lepiej ode mnie wiedzą co chciałem osiągnąć w pracy z komputerem - informatyk/ programista/ grafik z Bożej Łaski - od 1993r. Szukasz grafik? Szukać mnie na jabberze.
O. Dzięki wielkie za wieści o konkursie. Właśnie zajmuje się wgrywaniem fotek na serwer. Wiec w międzyczasie opowiem te dwie historyjki co słyszałem we warsztacie: -Kolega z pracy miał pół roku temu znajomemu zezłomować brązowego Colta C1*A. Auto podobno było całe pordzewiałe, ale silnik tak żwawo ciągnął do przodu, że o mało go jeszcze po drodze nie skasował. Ja niestety we warsztacie robię dopiero półtora miesiąca, a tak to bym miał pewnie prawie za free trochę części. Teraz muszę szukać jakiegoś złomowiska w Bydg. gdzie będą mieli części do mojego staruszka. -Stały klient warsztatu, który u nas często bywa swym Fordem Club-Wagon'em (furgonetka potwór) ma firmę budowlaną w Niemczech i około 20 lat temu zepsuł mu się jeden dostawczak. Musiał przewieść wtedy masę sprzętu na budowę 2,5 km dalej. Chcąc kupić tanie auto by przewieźć ladunki na budowę, a nastepnie go sprzedać wyszukał w gazecie z ogłoszeniami Colt'a pierwszej generacji. Załadowali go tak, że auto całe osiadło na tylnych kołach, aż się zblokowały. Stwierdził, że trudno. Auto niech przejedzie ile da radę, o ile ruszy, a potem ewentualnie będzie trzeba wszystko ponieść. Ku jemu zdziwieniu auto ruszyło i przejechało całą tą trase. Następnie ten wyczyn Mitsubishi jeszcze kilka razy powtórzyło. Zawieszenie w tym samochodzie w ogóle nie opadło i auto było zdolne do dalszej jazdy. Gdy go sprzedawał, klient podjechał ciężarówką, na którą chcieli zapakować to auto. Gdy auto wjeżdżało po dechach, to deski się rozpadły i auto spadło na ziemię, ale na szczęście na koła. Zawieszenie nawet to wytrzymało, a klient, który go brał był dalej bardzo zadowolony. W tym aucie nie było nic naprawiane, a we firmie zrobiło trochę kilometrów. Wszyscy byli zdziwieni, że to auto to wszystko przetrwało.
[ Dodano: 2011-01-03, 00:03 ] Oto obiecane zdj. mojego kochanego Miśka. Sorki, że tak długo to wszystko trwa, ale to wszystko z braku czasu. JBC: Po kliknięciu we zdj. pokaże się ono w normalnym rozmiarze. Zapraszam do poklikania we fotki.
Nie spodziewałem się takiego rodzynka u nas w Bydgoszczy Jak na swoje lata jest w bardzo dobrym stanie. Chętnie zobaczę go na żywo!! Tak więc witam oficjalnie na forum w imieniu całej naszej ekipy z Kuj-Pom. Zapraszam na spoty regionalne, których jest mało, ale są Pozdrawiam
P.S. Pozwoliłem sobie Ciebie dodać do członków grupy "KUJAWSKO-POMORSKIE".
Mam teraz 2 tyg. by zrobić mojego złomka. Musi odpalić i wjechać na lawetę. Zawożę go do warsztatu, a laweta jest bez wyciągarki. Muszę jeszcze zamontować gaźniczek, obudowę filtru powietrza i mam kłopot ze czujnikiem temp. do wskazówki. Coś jakby gwint był rozwalony.