1 lipca zrobiłem sobie prezent urodzinowy wymieniając swoje Volvo 460 na colta C51 z jakże fajnego rocznika 1989 (podwójne urodzinki:D). Mechanicznie z tego co widzę jest w dobrym stanie, jedyne czego doszukałem się to minimalnych luzów na półosiach. Jeżeli chodzi o stan blacharsko-lakierniczy to jestem dość zadowolony, korozja dopadła tylną klapę i rant drzwi kierowcy, reszta zdrowa, ogólnie pod względem korozji – a właściwie jej braku jest super, a już na pewno zdecydowanie lepiej niż było w Volvo. Gorzej sprawa ma się z powłoką lakierniczą, lakier wypłowiał dlatego będzie czekać go polerka. Jeżeli chodzi o wnętrze jest całe do sprzątania. Silniczek to 60 konne 1.3 8V wspomagane gazem;)
Tak prezentował się po zakupie:
A tak po pierwszym umyciu i natarciu mleczkiem - lakier zdecydowanie "odżył":
W sobotę wziąłem się za odnowienie ramion wycieraczek oraz podszybia przy okazji wyrzuciłem wszelkie liście i syf:
Efekt finalny wrzucę późnym wieczorem;)
Pozdrawiam:-)



















