Dlaczego Colt?
Ogladalem wiele samochód przed kupnem Mitsubishi. Z budzetem na zakup w okolicach 2 tys zł znalezienie auta nie bedacego totalna padlina jest dosyc trudne, jezeli dodamy do tego kryterium w postaci OC + przeglad na co najmniej pol roku do przodu + kryterium odleglosciowe czyli tylko Zachodniopomorskie zadanie sie staje coraz trudniejsze
Dlaczego 4g13?
Slowo sport w polaczeniu z tym silnikiem moze budzic zdziwienie. Spiesze z tlumaczniem.
Majac 1.3 jestem w klasie pojemnosciowej 1200-1400ccm. 75 koni to calkiem dobry wynik
patrzac na konkurencje (pomijajac Swifta GTi
w klasie 1400-1600ccm, a wiec ze wszystkimi Hondami. Nie musze mowic co zrobia Hondy
z 90 konnym Coltem. Zjedza go na sniadanie i wypluja wydechem. Wiec moze Colt GTi?
136 koni w klasie >1600 to... slaby wynik. Przy Subaru Imprezie czy Preludzie z H22 pod maska (2.2 vtec 200 koni) to bylby chlopiec do bicia. Szybki spod swiatel ale dostajacy baty na zawodach. Ponad to, stare GTi nie ma nic przydatnego w sporcie. Lepsze wyposazenie? Zbedny ciezar. Lepsze wnetrze? I tak bedzie blacha + kubly. Lepsze zawieszenie? I tak bedzie inne.Lepsze hamulce? W wiekszosci przypadkow to tylko problem z dostepnoscia czesci, KJS to nie hamowanie 160-0. Lepszy silnik? 20 lat katowania przez poprzednich wlascicieli to zadna zaleta. W przypadku podstawowych jednostek jest jednak szansa trafienia na normalnie uzytkowany silnik. I czesci tansze, a w najgorszym przypadku drugi za 300 zł. Co prawda gaznik + ecu + sonda to wynalazek szatana, powinno byc 4g666 ale narazie nawet daje rade, wiec konwersja na efi chyba
poczeka. A moze jej nie bedzie. Inna sprawa, ze 75 koni to sporo do nauki latania po luznych nawierzchniach. Jak ktos nie wierzy, proponuje na szutrze w lesie miedzy drzewami podciac auto przy 50 km/h i sprobowac wyprowadzic
Po kupnie...
Tak sie prezentowal:
Powiecie, cholera ladne C50, az szkoda do sportu, jednak prawda jest troche brutalniejsza:
Dodac brudne i smierdzace wnetrze (chociaz nie zniszczone) i mozna bylo ladnie zbic cene.
W bonusie byla jeszcze najbardziej uwalona komora silnika jaka widzialem w cywilnym samochodzie:
Rozrzad majacy na karku 80 tys km + wywalone uszczelniacze walka i walu:
I moj faworyt czyli karton na chlodnicy. Niestety nie jestem w stanie pojac
dlaczego niektorzy ludzie zamiast wymienic tremostat (20zł) jecza ze auto
dlugo sie rozgrzewa i duzo pali.
Reanimujemy...
Jeszcze tego samego dnia po kupnie wykonane kilka
telefonow i mam zestaw startowy (pasek, napinacz, termostat, filtr oleju, filtr powietrza,
olej oraz plyn chlodniczy):
Jazda bez obrotomierza to najgorsze co moze byc, wiec po 24h od kupna pojawily sie nowe:
Bez zimowek to sobie mozna w garazu pojezdzic przod tyl, wiec doszly 4x prawie nowe
Kormorany. Na kopnym sniegu swietnie ida, ale tutaj przyznam sie, ze troche spapralem
ale o tym pozniej.
Mogac juz bezpiecznie polatac wybralem sie na 80 minutowe upalanko po torze w celu przetestowania
jak to jezdzi:
Niestety wyszly dwie rzeczy. Po pierwsze seryjna kierownica jest okrutna i szybkie krecenie
jest prawie nie mozliwe, zalozenie kontry i odkrecenie jest bardzo niewygodne. Druga rzecza ktora wyszla to szarpanie (w zasadzie jeszcze przed jazda po torze). Przy 1/4 baku auto zaczelo szarpac i ledwo dojechalem do stacji benzynowej. Zatankowanie kilku litrow pomoglo, ale po przejechaniu 50 km znowu co jakis czas zaczelo poszarpywac. Pelen zbiornik i nadal przejazd przez torowisko czy szybki zakret i jest czkawka. Ponad to nie da sie jezdzic wolno na jedynce czy spokojnie ruszyc. Niskie obroty (2000-4000) katastrofalnie slabe. Podejrzenie padlo na syf w baku. Wymiana filtra paliwa i rozciecie starego brzeszczotem wyjasnily sprawe:
Nowy filtr pomogl, auto nie szarpie mimo ze wyjezdzilem prawie caly bak. Raz po przeleceniu torowiska minimalnie sie zastanowilo czy przyspieszyc ale nie szarpnelo. Filtr 10 zl wiec narazie nie bede sciagal baku, najwyzej wymienie za jakis czas na kolejny nowy. W kazdym razie sytuacja jest monitorowana, a samochod odzyskal wigor na dole
W miedzyczasie wymienione lozyska:
Ktorych wymiana niestety spowodowaly szuranie bebna (wytarty rant), wiec dojdzie jeszcze w marcu koszt przetoczenia
W zwiazku ze zbizajacymi sie pierwszymi zawodami trzeba bylo cos zrobic z kierownica. Pech chcial, ze na allegro akurat nie bylo tej z GTi/1.5, odwiedzilem jeszcze pobliski szrot
(dla Szczecinian - slawny Xedos) i wytargalem stamtad nabe z galanta z kierownica za 20 zł. Kierownica okazala sie byc oryginalnym bbs`em
Przyszedl czas na pierwszy start:
Musze powiedziec, ze mialem obawy ale wyszlo bardzo dobrze. Przede wszytkim fajnie sie prowadzi nawet na seryjnym zawiasie, jest spokojny, przewiduwalny i neutralny. Nie wypluwa go mocno, fajnie sie lewa noga hamuje (pedaly nie sa wasko jak w Swifcie chociazby), a do tego krotka skrzynia i czego chciec wiece
o ile kormoranki 155/70 dawaly fajnie rade w sniegu, to na mokrym dramat. Niestety ugotowalem tez hamulce (podejrzewam kilku jak nie kilkunastoletni plyn, stare przewody i lekko tracy beben). 4 miejsce w klasie <1400 i tak bylo dobrym wynikiem, bo trzech przedmna objezdzalo mnie nawet jak startowalem Swiftem GTi
W nagrode za dzielnosc i fun na zawodach Colt dostal prezencik
Oczywiscie troche go ubrudzilem na torze, wiec z zewnatrz tez bylo mycie
Wreszcie przyszla tez kierownica:
W tym tygodniu moze uda sie zamontowac kubly, a w przyszlym rozporki
Uffff ale sie napisalem, mam nadzieje ze ktos przeczyta




