Powoli reanimujemy autko... Myśleliśmy, że rozrząd się przestawił, ale jest w jak najlepszej kondycji więc szukaliśmy dalej... Wzięliśmy się za zapłon... Kopułka i palec : kopułka kwalifikowała się jedynie do wymiany, bo miała poprzepalane styki... Palec stan BDB... Kolej na świece - i tu już było nieciekawie... wszystkie okopcone (masakra) i 3 (odkręcając od kierowcy) była mokra... Czyli na tamtejszą chwilę kopułka i świece do wymiany (tak też zrobiłem)... Ale... Strasznie auto kopciło i nie chciało schodzić z obrotów... Więc kolega Coltmaniak poradził mi żeby kupić spray do gaźników i go przeczyścić... Tak też zrobiłem... Dzisiaj dwa razy psikałem ten gaźnik... Odzyskał verve i ma chęć do jazdy, ale... obroty nadal nie chcą spadać po dodaniu gazu... Tak jakby cały czas obroty po dodaniu gazu siedziały na 1tyś i nie chcą spaść, po kilku krotnym dodaniu gazu też nie chcą... Dopiero jak ruszam to po którym razie spadają... Na dwójce przy 20-30km/h zdejmuję nogę z gazu i jadę ze stałą prędkością
Myśleliśmy też, że winą wszystkiego jest uszczelka pod głowicą, bo mi wypił cały zbiornik płynu chłodzącego, ale co się okazało korek od chłodnicy zrobił mi psikusa i się po prostu spuł... Zawitał nowy i suchutko







