Witam wszystkich

Mam na imię Piotr i posiadam Colta od 11.2008 z LPG w sekwencji, jak na razie przejechałem nim 500 km i stoi

w warsztacie i czeka na zastrzyk gotówki i naprawę

ale jedno foto jeszcze udało się zrobić

na następne będzie trzeba troszkę poczekać
no dobra

małe info xD
auto zakupiłem w listopadzie od znajomego ojca po okazjonalnej cenie 500 zł

(auto długi czas jeździło w Katowicach) trochę trwały sprawy papierkowe ... przerejestrowanie, ubezpieczenie, przegląd

i nastąpił grudzień wymieniłem olej i filtry i już ze wszystkimi papierami wybrałem się na pierwszą dłuższą trasę 350 km (na granice czeska

po zaopatrzenie na sylwka xD) auto sprawowało się bez żadnych zastrzeżeń

po powrocie auto stało 2 dni na dworze ... przyszedłem rano odpalam i co ... mała niespodzianka zaświecił olej, no to wyłączyłem silnik otwieram maskę patrzę a tam ....

olej sobie uciekł

na filtrze olejowym (pomyślicie pewnie nie był dokręcony do końca ... ale po przejechaniu 350 km by się okręcił ?) no to auto do garażu patrzę co jest a tam uszczelka co jest na filtrze olejowym w jednym miejscu wyskoczyła ...

Neutral" no to odkręciłem wyczyściłem i założyłem ponownie

zalałem olej odpalam patrzę nic nie kapie

znów zrobiłem ze 100 km

pojechałem na imprezę autem auto stało znów całą noc na dworze i rano idę do auta odpalam wszystko spoko przejechałem z 20 metrów patrzę znów olej świeci (zgasiłem silnik) a za mną już ścieżka oleju ... no to ponownie auto do garażu i to samo ... zrobiłem tylko że tym razem już filtr nie trzymał ... no to kupiłem inny japoński oryginalny ... nic to nie dało

no to ojciec zdecydował ze założymy dystans (z aluminium) nawiercimy w nim otwory tak jak w filtrze i powinno być git ... jednak wynikło jak mnie nie było, że założył dystans i zakręcił go śrubą (odciął dopływ oleju [geniusz

])no i pojechał do miasta

ale z miasta już nie wrócił ... z holowałem auto okazało się, że przeskoczył na pasku, wymieniłem pasek ustawiliśmy cechy, filtr jest uszczelniliśmy sylikonem (tym na wysoką temp) i wszystko pięknie:) odpalam i chodzi wszystko cacy (ale już zaczął głośniej chodzić) następnego dnia jadę do szkoły wszystko pięknie wracam ze szkoły i nagle przy 4000 obrotów jak zaczął walić to myślałem ze czołgiem jadę

jak zdiagnozował to znajomy mechanik panewki ... po rozkręceniu wyszło ze wał i panewki do wymiany ... dzisiaj właśnie rozkręciliśmy silnik jutro jadę po blok od Galanta i kompletujemy

mam nadzieję uruchomić Miśka do końca tygodnia

bo już w sercu boli jak tak stoi nie używany
a no i jeszcze
między czasie była dziurka w podłodze, to rozebrałem cały środek aby zrobić to tak jak być powinno, przy okazji kilka poprawek na zewnątrz (ale pomalowałem sprayem) na wiosnę planuję malować całego

tak lusterko wisi bo było ułamane teraz jest stelaż pospawany i lepiej to wygląda
